Zachęcamy do uzupełnienia pola "Jak się o nas dowiedziałeś?" w panelu użytkownika > edytuj opcje. Dzięki! :)
Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Pieniądz fiducjarny i jego podaż.
#1
Witam, chciałbym zadać pytanie(a) w związku z pieniądzem fiducjarnym i zwiększaniem podaży pieniądza. Z góry zaznaczę, że jestem jedynie laikiem ekonomicznym, więc proszę o zrozumienie prostoty pytań lub nawet błędności założeń, z których one wynikają.

Mówi się o tym, jak to banki komercyjne uczestniczą w zwiększaniu podaży pieniądza. Robią to poprzez tworzenie substytutów pieniądza, które jakkolwiek by nie wyglądały, jeśli rzeczywiście są odpowiednio traktowane przez społeczeństwo (np. banknoty, czeki, depozyty na żądanie), to po prostu pełnią rolę pieniądza, a ich wytwarzanie przez instytucje emisyjne prowadzi do inflacji. Jest to wiązane oczywiście z systemem cząstkowej rezerwy. Ktoś deponuje pieniądze, a tylko np. 3.5% tak naprawdę tej sumy jest deponowane, reszta jest inwestowana. Mamy do czynienia z sytuacją, w której tak naprawdę parę osób posiada prawo do konkretnej sumy pieniądza. Czy jednak ten system koniecznie musi prowadzić do zwiększenia podaży pieniądza? Tutaj dochodzimy do meritum pierwszego pytania. Załóżmy, że w banku zdeponowane 10000zł, a rezerwa tam utrzymywana to 10% (1000zł). Gdy bank pożycza zdeponowane w nim 9000zł (90% z całej sumy), utrzymując cały czas na kontach deponentów całą kwotę 10000zł, a potem dłużnicy zwracają tę kwotę powiększoną o należne odsetki - to czy współczesny bank tę sumę pierwotną "usuwa", aby nie dublować substytutów pieniądza? 

Jeśli nie, to całkowicie rozumiem zarzut o zwiększanie podaży. Jeśli natomiast ten substytut pieniądza bank usuwa po dopełnieniu umowy ze strony dłużników, to przecież niekoniecznie musi to prowadzić do zwiększenia podaży de facto, a przynajmniej jej szkodliwych skutków. W końcu normalna akcja kredytowa opiera się na wyrzeczeniu się tymczasowego na rzecz zwiększenia przyszłego dochodu. Mogłoby dojść do sytuacji, że ludzie nie wypłacaliby z jakichś powodów depozytów poza 10% utrzymywanych rzeczywiście w banku, a wtedy ich wykorzystanie pieniędzy byłoby ograniczone proporcjonalnie do wykorzystania pieniędzy przez inwestorów pożyczających pieniądze. W skrócie ilość nowych substytutów pieniądza w użyciu mogłaby teoretycznie być zbilansowana przez substytuty pieniądza, które nie byłyby już wykorzystywane. Oczywiście kwestią jest tu to, że deponenci byliby w błędzie, ponieważ każdy spodziewałby się możliwości natychmiastowej wypłacalności pieniędzy, ale w wypadku, gdy każdy deponent chciałby zamienić swoje substytuty pieniądza na pieniądz należny według wcześniejszego, to nie byłoby wystarczającej sumy (10000zł).

Drugie pytanie dotyczy nieco natury pieniądza fiducjarnego. Jak już zostało wspomniane zwiększenie ilości substytutów pieniądza prowadzi do zwiększenia podaży pieniądza. Nieistotne jest jego prawne usytuowanie lecz praktyka handlowa. W związku z tym, załóżmy, że w jakiejś mini-społeczności jest Zaufany Człowiek oraz ten Człowiek wystawi komuś czek (aby dokonać zakupów) na 1000zł z zastrzeżeniem, że w każdym momencie zaczynając od kolejnego dnia może zażądać właściciel tego czeku wypłaty tych pieniędzy. W związku z tym, że Zaufany jest darzony respektem, a termin, począwszy od którego można wymagać wypłaty należności jest bliski, czek jest traktowany jak pieniądz, jest zbywalny na równi z pieniądzem, więc staje się substytutem pieniądza. Mówiąc inaczej, reszta społeczności wymienia się tym czekiem, tak jakby to był normalny pieniądz. Biorąc to uwagę, czy można powiedzieć, że teoretycznie każdy mógłby kreować pieniądz fiducjarny? Poza tym, czy w takim razie można wykluczyć istnienie pieniądza fiducjarnego całkowicie? W końcu jedyne co jest potrzebne, aby stworzyć pieniądz fiducjarny tą drogą, to zaufanie społeczności na tyle, aby wymienialność pieniądza był brany za pewnik, a w ten sposób będzie ten substytut wykorzystywany niczym zwykły pieniądz. Więc, czy to nie wpłynie na inflację, która jest szkodliwa?

Dziękuję z góry za podzielenie się Waszymi uwagami i przemyśleniami na te dwa tematy oraz odpowiedzi na pytania. :)
Podziękowania od:
#2
Tu jest poprawiona nieco w stosunku do polskiej wersji angielska wersja naszego filmu o kreacji pieniądza. Powinno być tu wyjaśnione.
https://www.youtube.com/watch?v=d8Y-5bHttYk
Podziękowania od:
#3
Dzięki za szybką odpowiedź, link niewątpliwie pomógł w pierwszej kwestii. Jednak co z drugą sprawą oddzieloną akapitem? Nie znalazłem odpowiedzi na mój dylemat w tych filmikach, choć to może być moja wina. Czyli wracając do tej drugiej kwestii, jeśli np. ludzie mi zaufają to mogę wystawić czek na - załóżmy - 5000zł, a ludzie, wymieniając się nim, zamiast egzekwować roszczenie mogą po prostu zacząć wykorzystywać je jako pieniądz. Teoretycznie, każdy może potencjalnie stać się kreatorem substytutu pieniądza, i co wtedy? Jest to może nieco abstrakcyjna myśl, bo trzeba by było założyć, że ten czek (lub inne roszczenie do pieniądza) byłby tak zbywalny jak pieniądz, więc stałby się pieniądzem, aby mówić o inflacji w tym wypadku. Niemniej, sądzę, że nie tylko duże instytucje finansowe mogą uczestniczyć w kreacji pieniądza. A skoro zakładamy, że kreacja pieniądza jest szkodliwa, to powstaje pytanie skąd możemy mieć pewność, że w ten sposób substytuty pieniądza nie będą kreowane? W szczególności, gdybyśmy dążyli do wolnościowej rzeczywistości pozbawionej dużej liczby instytucji kontrolnych, ograniczeń i koncesji. Przyznam, że interesuje mnie, jak powinna wyglądać formuła prawna, aby zapewnić maksymalne ograniczenie kreacji pieniądza. I czy nie stałaby się ona absurdem, bo w podanym przeze mnie przykładzie byłoby chyba szaleństwem, aby ktoś pilnował, żeby substytut pieniądza (w tym wypadku czek) nie został odsprzedawany w nieskończoność albo np. czy ja mam rezerwę w danym okresie, która pokrywa roszczenie do pieniądza, więc dokonałem wyrzeczenia, które potwierdzałoby kredytowy charakter operacji, a przekreślało inflacyjny. A poza tym, czy nawet jeśli zasady prawnego emitenta (choćby prywatnego) by zabraniało takich praktyk, to byłaby to wystarczająca ochrona dla pieniądza przed praktyką handlową, która mogłaby prowadzić do inflacji?
Podziękowania od:
#4
Ekspansja kredytowa bez obecności banku centralnego byłaby zdecydowanie mniejsza. Wciąż mogłyby istnieć środki fiducjarne (w misesowskim rozumieniu) ale nie byłoby pewnie pustego pieniądza którego można dowolnie drukować. Bardzo możliwe, że banki nie utrzymywałyby pełnej rezerwy, ale nie stanowiłoby to większego problemu. Opis tego znajdziesz w Mises "Ludzkie działanie"
Podziękowania od:
#5
a co to za problem

________________
sell
Podziękowania od:


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości